niedziela, 18 stycznia 2015

Wojna na linii Warszawa - Śląsk - bitwa o kopalnie



Ostatnimi dniami żyliśmy kilkoma wydarzeniami. A to na Rajdzie Dakar zginął Polski motocyklista, a to przegraliśmy w Handball z Niemcami, a to banda kozojebców postrzelała sobie w redakcji, a to w Polsce kolejny szef rządu chce zrobić coś z przemysłem kopalnianym. Czyli jak zwykle kiełbasa wyborcza podana z twardym Europejskim stolcem, jakiego postawił każdy mieszkaniec Paryża doprawiona szczyptą naprawdę poważnej tragedii. Ja dziś nie będę pisał ani o Francji, ani o Dakarze. Poruszę temat, który jest najbliższy mojemu sercu - czyli kopalnie.

Wszystko zaczęło się dawno dawno temu, gdy połowa gimbów wisiała jeszcze w kondonie za oknem. Wtedy pewna warszawska kurwa powiedziała, że przemysł ciężki w Polsce będzie nierentowny. Oczywiście ów osoba za te słowa powinna zostać powieszona za jaja, poćwiartowana piłą mechaniczną i ścięta w samym centrum naszej "kochanej" stolicy, ponieważ w tamtych latach przepompowanie kasy w biznes ciężki zamiast w przepastne dupy zapychających ryje kawiorem Warszawiaków, spowodowałoby, że dziś na pewno nie mówilibyśmy o propagandowych bzdurach, które serwują nam kolejne rządy, tylko o kolejnych latach, w których to Śląsk górowałby nad Warszawą. W zamian mamy kolejnego szefa rządu, który próbuje "coś" z tym zrobić, a pisząc "coś" mam na myśli likwidację rzekomo nierentownych zakładów. Sęk w tym, że pani Ewa Kopacz oczywiście chcę uderzyć w kieszeń biednych górników, zamiast w swoją. Nasza "kochana" pani premierka zamiast podjąć naprawdę poważne kroki, szuka wyjścia okrężną drogą. Zresztą Warszafka zawsze wolała swoim złodziejom dawać jak najwięcej, niż wspomóc kraj, który chyli się ku upadkowi.

Nikt z nich grzejących dupy w ciepłym sejmie nie rozumie powagi sytuacji i ilości wysiłku, jakie wkłada przeciętny górnik w wykopanie tony węgla. Nikt z nich nie wie, że ta praca jest jedna z najniebezpieczniejszych, bo nigdy nie wiadomo czy nasz chłopak, mąż, tata, brat, czy dziadek wróci do domu po "szychcie". To co, że pracownik dołowy w bardzo szybkim wieku staje się emerytem, dostając od 2 do nawet 3,5 tysiąca emerytury miesięcznie, poza tym w okresie aktywności pracowniczej otrzymuje jeszcze przywileje - czyli trzynstki, barbórki, czternastki itp. skoro jak wiadomo każda z kopalni Kompanii Węglowej jest kopalnią metanową i każde "beknięcie" tego gazu pochłania dużo ofiar.

Także pani Kopacz, "kochani rządzący" i wszyscy inni politycy, którzy będą rządzić w najbliższych latach. Pamiętajcie, że każdy z was jest tylko pionkiem, w grze o nachapanie się jak największą ilością hajsu i lenistwo. Każdy z was jest tylko i wyłącznie grzejącym tyłek pseudo inteligentem, który nie zaznał ani na trochę ciężkiej pracy. Także pamiętajcie, że to wy będziecie rozliczani z tego, że zamiast dbać o kraj dbacie o własną dupę. Każdy z nas, obywateli pamięta kiełbasę wyborczą jaką serwujecie nam co jakiś czas i wiedzcie, że jeden błąd z waszej strony przekreśla was całkowicie.

Pozdrawiam.

PS. A wy? Co sądzicie o tej całej akcji z kopalniami? Piszcie w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz